Skip navigation

Dotychczas nie zdawałem sobie sprawy ze swojego ubóstwa. Od czego jednak mamy media opiniotwórcze, które należycie spełniają swoją misję uświadamiania czytelnikom ich miejsca w drabinie społecznej. Na przykład „Dziennik Gazeta Prawna” (nr 109 z 7 czerwca) w artykule „Szczęśliwy jak Polak” pisze, że kwota 2,5 tys. zł miesięcznie pozostająca do dyspozycji po odliczeniu stałych wydatków (w tym spłaty kredytów mieszkaniowych i samochodowych, czynszu i opłat za mieszkanie i media, a także wydatków na paliwo oraz żywność) pozwala ledwie na „przetrwanie”, a z pewnością nie umożliwia „życia na poziomie”. Skoro tak twierdzi redakcja gazety reklamującej się hasłem „patrzymy obiektywnie”, to muszę pogodzić się z obiektywnym faktem, że moja nadzieja na przetrwanie jest jedynie iluzją.

Wczoraj, wracając z pracy, postanowiłem wstąpić do Tesco celem zakupu mojego ulubionego środka piorącego, który akurat mi się skończył. Z zamiaru tego zrezygnowałem gdy okazało się, że mimo późnej pory musiałbym czekać w kolejce do kasy dobre kilkadziesiąt minut. Z jednej strony powinienem być wdzięczny miłościwie nam panującym za to, że uchronili mnie przed pogwałceniem prawa naturalnego praniem w dzień świąteczny. Z drugiej jednak strony przyczynili się oni do pogłębienia nadchodzącej katastrofy demograficznej – nietrudno wyobrazić sobie, ilu młodych Polaków mogłoby zostać poczętych ostatniej nocy, gdyby ich rodzice nie musieli stać o godzinie 23 w gigantycznych kolejkach. Politycy próbujący wprowadzić zakaz handlu obowiązujący co kilka dni będą mieli na sumieniu masy niepoczętych dusz i szybszy upadek Narodu.

Hipermarket Tesco, Łódź Widzew, godzina 23:05

Hipermarket Tesco, Łódź Widzew, godzina 23:05

Przeczytałem, że katechetka z łódzkiego gimnazjum zaprosiła dzieci na wycieczkę do Częstochowy, w programie której przewidziany był udział uczniów w egzorcyzmach. Jakkolwiek kuriozalnie to brzmi, po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że nie ma z czego się śmiać. Szkołę należy pochwalić za perspektywiczne myślenie o losie uczniów. Wygląda bowiem na to, że kariera egzorcysty lub konsultanta do spraw obrzędów będzie atrakcyjną ścieżką rozwoju dla polskiej młodzieży wchodzącej w dorosłość w dwudziestym pierwszym wieku. Tym bardziej, że większość innych zawodów będzie zautomatyzowana lub przeniesiona do Bangladeszu, a emerytury staną się pięknym wspomnieniem z życia przeszłych pokoleń.

Przeczytałem, że prof. Aleksander Nalaskowski oskarżył Fundację Nowoczesnej Edukacji “Spunk” o gwałcenie umysłów niewinnych gimnazjalistów, którzy zamiast rozmów o seksie woleliby pewnie czytać “Pana Tadeusza”. Wystarczy rzut oka na dowolnie wybrany fragment tego arcydzieła aby przekonać się, że nie ma dla współczesnego gimnazjalisty bardziej pasjonującej lektury. Jakaż inna książka pozwala w większym stopniu zidentyfikować się z bohaterami? Gdzie lepiej szukać odpowiedzi na pytania nurtujące młodzież w trudnym okresie dojrzewania? Czy jakikolwiek inny utwór pozostawi młodych czytelników z większym uczuciem niedosytu i silniej zachęci ich do sięgnięcia po kolejne tytuły?

„Już szereg jegrów w marszu na pokrzywę wkracza,
Gdy Konew ruszył cyngla i z paszczy garłacza
Tuzin kul rozsiekanych puszcza śród Moskali;
Sak puszcza drugi tuzin, jegry się zmięszali.”

Jestem pewien, że dzieła Mickiewicza są głównym tematem rozmów podczas imprez gimnazjalistów, nie tylko tych znanych profesorowi Nalaskowskiemu.

„Po placu, jako rybitwy nad wodą,
Zwija się kilku dońców i dragonów;
Ciekawsze głowy tylcem piki bodą,
Na bliższe karki sypią grad bizunów.
Kto wylazł naprzód jak żaba z bagniska,
Ze łbem się cofa i kark w tłumy wciska.”

In the current issue of “Scientific American Mind” (Volume 23, Number 5, November/December 2012, page 63) Sandra Upson and Lauren F. Friedman consider the question of why women have been under-represented at the top of their fields. Although the article is by no means revelatory to experts in the area of gender studies, it may serve as an accessible introduction to the subject.

The authors begin by pointing out the scarcity of female geniuses in the popular consciousness. Readers are reminded that for most of history cultural imperatives reinforced by false assumptions regarding women’s abilities made it virtually impossible for them to develop their talents and pursue eminence. Then the authors quote research proving that “in aggregate, women and men perform about the same on intelligence tests.” While acknowledging that gender discrimination still accounts for some of the differences in creative output of men and women, the authors cite studies suggesting that the gap results from “preferences relating to family and work-life balance.” They conclude by calling for measures designed to alleviate legitimate concerns about conflicting priorities such as a career in academia, caregiving and household responsibilities.

It might be tempting to dismiss the article as lacking the depth and breadth the topic deserves. It could be argued that the authors neglect or barely touch upon a wide range of factors contributing to gender disparities in scientific and professional realms. In addition, a number of valid criticisms could be made with regard to the article’s narrow focus and its frame of reference. The fact remains, however, that it was written with a general audience in mind and published in a popular science magazine. Viewed from this perspective, it should be appreciated as a small step towards raising public awareness about the issues discussed.

Click here to read the article (available for non-commercial educational purposes only).

Czy gotówka podarowana przez dusze czyśćcowe stanowi źródło przychodów objęte zakresem przedmiotowym ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych? A może przychód taki podlega opodatkowaniu podatkiem od spadków i darowizn lub nie podlega żadnemu opodatkowaniu jako „sprzeczny z prawami przyrody, ustawą, lub zasadami współżycia społecznego”?

To wcale nie żart, tylko poważny problem, który uświadomiła mi lektura fascynującego artykułu Jarosława Cieleckiego w najnowszym numerze „Miesięcznika Egzorcysta” (nr 3, listopad 2012, s. 28). Podtytuł pisma to „prawdziwe historie”, a przewodniczącym Rady Programowej jest prof. dr hab. Aleksander Posacki, wybitny znawca demonologii. Autor opisuje przypadek zmarłego 40 lat wcześniej księdza, który przychodził do klasztoru 30 razy, za każdym razem przynosząc pokaźne sumy. Postanowił on bowiem oddać sprzeniewierzone za życia pieniądze.

Nagłośnienie takich przypadków może się wiązać zarówno z zagrożeniami, jak i szansami dla polskich finansów publicznych. Jeśli nasi ustawodawcy zadbają o odpowiednie opodatkowanie takich źródeł przychodu (usuwając potencjalną lukę w prawie), a jedocześnie podejmą kroki mające na celu zachęcenie zmarłych do zwrotu kwot sprzeniewierzonych za życia, prawdziwa historia opisana w miesięczniku może okazać się kluczowa dla rozwiązania problemów finansowych Polaków. W czasach kryzysu nie możemy sobie pozwolić na zignorowanie takiej szansy na skok cywilizacyjny.

%d bloggers like this: