Skip navigation

Tag Archives: Poland

Ponieważ mamy sezon dzielenia się zdjęciami z wakacyjnych przygód, nie chcę pozostać w tyle. Moja mała ojczyzna to urokliwy zakątek cechujący się żywą kulturą lokalną, która czerpie z najlepszych tradycji narodowych i wzbogacona jest intrygującym folklorem lokalnym. Co szczególnie budujące, zważywszy na szybkie tempo zmian w epoce płynnej nowoczesności, dzieła osiedowych artystów nie ulegają dewastacji lub innym rodzajom (nieuniknionej, jak mogłoby się wydawać) transformacji. Nasz swojski street art opiera się destrukcyjnym wpływom tak zwanej kultury wysokiej oraz bezdusznym działaniom opresyjnego aparatu urzędniczego, który gotów jest zniszczyć w zarodku każdy przejaw oddolnej inicjatywy w imię fałszywie pojętej czystości i ładu w przestrzeni publicznej.

Advertisements

Wielebna redaktor Agnieszka Wołk-Łaniewska w numerze 10/2019 (1485) tygodnika „NIE” przybliża czytelnikom myśl Adama Szustaka – najpopularniejszego polskiego katocelebryty, twórcy „katolickiego Netflixa”. Z ojcem tym łączy mnie imię, wiek oraz brak potomstwa, a dzieli nas między innymi to, że ojciec Adam zajmuje pierwsze miejsce pod względem miesięcznego wsparcia oraz liczby patronów na platformie crowdfundingowej Patronite. Jedno z dzieł tego autorytetu zatytułowane jest „Projekt: Judyta. Czym jest siła kobiety?”. Z opisu książki w sklepie internetowym dowiadujemy się, że „pierwotny projekt kobiety” to „kompletna z tym, w co została wyposażona podczas stwarzania, osoba”. Niestety dzisiejsze kobiety „wynalazły feminizm” sprawiający, że „stają się żeńską wersją mężczyzny”. Autor podejmuje odważną próbę odpowiedzi na pytanie „dlaczego to się popsuło i jak to naprawić”.

Podzielającym troskę ojca Adama pozostaje lektura książki lub odsłuchanie audiobooka. Nie podzielającym tej troski, a uniwersalne wartości wywodzącym z innych źródeł, wystarczających doznań intelektualno-emocjonalnych dostarczą poniższe cytaty:

Wszystkie kobiety mają w sobie poddaństwo względem mężczyzn.

Bóg wyjaśnił to, mówiąc, że mężczyzna będzie panował nad Tobą (…). Wszystkie kobiety to mają. (…) Ta podległość mężczyźnie jest waszą cechą naturalną.

Prawdziwie jesteś najpiękniejsza wtedy kiedy klękasz przed swoim dzieckiem, kiedy klękasz przed swoim mężem, kiedy klękasz przed swoim szefem i służysz mu jako dom.

Kobiece ciało jest przygotowane do służenia. (…) Całe wasze ciało jest przygotowane do tego, żebyście się stały usłużne względem kogoś.

Czy gdy Ty jesteś jedną stroną konfliktu, a mąż drugą, to czy jest w Tobie nieustanne dążenie do przebaczenia i pojednania? To jest Twoje zadanie jako kobiety.

Najtrudniejszym wymiarem służenia jest służenie komuś, kogo trudno kochać. Dlatego tak ciężko jest usłużyć mężowi, który jest trudny. Dla was, kobiet, służenie komuś to jak pstryknięcie palcami, więc usłużyć komuś miłemu i serdecznemu to bułka z masłem.

Kobiety, wykorzystujcie swoją naturalną przebiegłość, podchwytliwość czy nawet złośliwość, by wkręcić mężczyzn w coś dobrego. (…) I nie mówię tu o seksualności, ale o wrodzonym sprycie.

Doskonale wiesz, że macie taką tendencję, by się nad sobą użalić, by biadolić i płakać nad sobą.

Krótko po odejściu z funkcji ministra cyfryzacji Anna Streżyńska postanowiła założyć spółkę. Oczywiście przez internet, bo wcześniej sama podkreślała, że dzięki nowoczesnym rozwiązaniom informatycznym to zwykła formalność. Okazało się, że Ministerstwo Sprawiedliwości coś już zdążyło zmienić i system nie przyjmuje jednego z wymaganych załączników. Rejestracja spółki, która z założenia trwać miała 24 godziny, zajęła jej trzy tygodnie, bo wymagany załącznik dosłać trzeba było za pośrednictwem poczty.

Wymiar sprawiedliwości chyba najskuteczniej opiera się cyfryzacji w kontakcie z obywatelem. Osobiście doświadczył tego jeden z menedżerów pracujących nad koncepcją cyfryzacji sądowej administracji. – Kładli nasze pomysły jeden po drugim. Wreszcie mnie olśniło i zapytałem, jak oni wyobrażają sobie ten proces – opowiada. – Okazało się, że według nich obywatel oczywiście powinien móc wysłać do sądu mail. Tylko ktoś musi go otworzyć, wydrukować, wsadzić do koperty i wysłać listem poleconym, żeby mogli wkleić go sobie do akt.

Żaden z dużych projektów informatycznych, które były pilotowane w policji, nie wszedł w życie. Nie powiodły się nawet te, w których policja dostawała bezpłatnie gotowe narzędzie. Taką propozycję złożyły firmy ubezpieczeniowe, którym zależało na udrożnieniu obsługi wypadków drogowych poprzez cyfrową aplikację. Ubezpieczyciele, w zamian za możliwość zasysania danych, które i tak policja musi im udostępniać, chcieli przekazać potrzebny sprzęt, oprogramowanie i jeszcze zapłacić za szkolenia. Na samych znaczkach pocztowych policja mogła zaoszczędzić miliony, których tak brakuje na nowe etaty w drogówce. Projekt odrzuciło dwóch kolejnych komendantów głównych. W zasadzie bez uzasadnienia.

Z kontroli NIK wynika, że są i takie systemy, które kosztowały miliony, a gdyby zniknęły, to nikt by tego nie zauważył. Z aplikacji e-Wniosek, zamówionej przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, skorzystało w 2015 r. 8 tys. rolników, czyli 0,59 proc. uprawnionych. Aplikacja kosztowała 1,4 mln zł. Władze Agencji postanowiły iść za ciosem. W 2016 r. za kolejne 2,3 mln zł poprawiono funkcjonalność systemu. Liczba rolników składających wnioski tą drogą wzrosła o 3 tys. osób. Rok później wydano na ten cel 5,5 mln zł. Na inne zadania związane z informatyzacją ARiMR poszło jeszcze 98 mln zł. Tylko w jednym roku i tylko w jednej rządowej Agencji. A dalej dokumentacja prowadzona była na papierze.

Profilu zaufanego, wymaganego do korzystania z usług e-PUAP, nie założył nawet informatyk Michał Tabor, który był ojcem przedsięwzięcia. Swoją decyzję wytłumaczył na łamach miesięcznika „ComputerWorld”: „Rozwiązanie nie ma właściciela biznesowego, co powoduje, że nikt kwestii bezpieczeństwa nie kontroluje. Wobec tego muszę z przykrością stwierdzić, że nie używam profilu zaufanego e-PUAP, nigdy go nie założyłem i odradzam jego stosowanie”.

Nowy e-PUAP kosztował 140 mln zł. Krótko po jego odpaleniu sukces projektu zmącił Karol Breguła, informatyk z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Breguła przypadkowo odkrył, że e-PUAP jest właściwie e-PUŁAPKĄ. Co z tego, że ludzie wysyłają za jego pośrednictwem wnioski do urzędów, skoro w wielu z nich nikt nawet nie zagląda do elektronicznych skrzynek? Konkretnie w 2826 instytucjach na ponad 15 tys. podłączonych do e-PUAP nie doszło do ani jednego zalogowania się do systemu. A w sądach z platformy nie korzystano w ogóle, powołując się na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2014 r.

Wart w sumie 61 mln zł projekt [Zintegrowany Moduł Obsługi Końcowego Użytkownika] formalnie został odebrany i nieoficjalnie pogrzebany. System nigdy nie wszedł w życie. A sprzęt komputerowy, którego wiele urzędów nawet nie zdążyło wyciągnąć z pudełek, stracił gwarancję.

Frustracja urzędników sięgnęła zenitu, kiedy okazało się, że jedna z czterech podstawowych baz danych, na jakich mieli pracować, czyli Baza Usług Stanu Cywilnego, była pusta. – Zero. Dokładnie tyle z prawie 90 mln aktów stanu cywilnego znalazło się w systemie [Źródło] w dniu jego uruchomienia, choć w każdym urzędzie dane te były przechowywane w wersji elektronicznej – dodaje naczelnik. W czasie sztabu kryzysowego usłyszał, że będzie musiał postawić na „entuzjazm po godzinach”, bo ministerstwo zapomniało zadbać o sfinansowanie migracji danych z systemów już istniejących.

Kamieniem milowym aplikacji [Źródło] miała być m.in. w pełni cyfrowa procedura wydawania aktów stanu cywilnego. I rzeczywiście w aplikacji można uzyskać taki plik. Skorzystał z tej opcji jeden z wiceministrów odpowiedzialnych za cyfryzację. W efekcie na sprawę rozwodową czekał pół roku dłużej, bo sąd nie uznał cyfrowego dokumentu i trzeba było wyznaczyć kolejny termin.

Źródło:
Juliusz Ćwieluch, “Polska e-tam”, Polityka, 27 listopada 2018

Nowa rada rodziców ustaliła: żadnych zajęć z tolerancji, integracji i innych takich bzdur. Dyrektorce kazano zdjąć wszystkie gazetki ścienne o cudzoziemcach. Informacje o tym, jak się przywitać w innym języku, zastąpiły fotografie żołnierzy wyklętych.

Teraz, jak cudzoziemskie dzieci przynoszą cukierki, polskie nie chcą ich wziąć. Uczniowie piątej klasy deklarują: Polska dla Polaków. Do szkoły zawitało, kiedyś nieznane, słowo „ciapaty”. „Wystrzelać tych ciapatych” – popisują się dzieci, które jeszcze chwilę temu bawiły się ze znajomymi z ośrodka.

Źródło:
Bartosz Józefiak, “Integracja po polsku”, Tygodnik Powszechny, 20 maja 2018, nr 21, s. 31

W kraju wojujących sumień coraz częściej wybawieniem okazuje się lekarz dentysta czy wręcz weterynarz. K. dostała tabletki na antykoncepcję awaryjną od lekarza swojej kotki. – Że niby wyszła za płot i się oddała jakiemuś bezdomnemu futrzakowi – opowiada. K. nie wiedziała dokładnie, co lekarz przepisał. Julita też skorzystała z tej drogi. – Kończyły mi się plastry i zależało mi na szybkiej wizycie, co było możliwe w mojej przychodni rodzinnej. Miałam 25 lat, ale w przychodni trafiłam na młodego ginekologa, który powiedział, że jestem za młoda, żeby wypisać mi antykoncepcję, i zaczął wypytywać, czy myślałam już o urodzeniu dziecka. Parę dni później podczas wizyty u weterynarza z psem opowiedziałam mu o zajściu w przychodni i on zaoferował pomoc. Plastry zostały wypisane na kotkę.

Źródło:
Agata Szczerbiak, “Lekarze sumienia”, Polityka, 4 kwietnia 2017

Teksty piosenek dla dzieci z portalu dla rodziców – piosenka dnia:

Raduje się serce, raduje się dusza,
Gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza.

Celem piosenki jest wprowadzenie dzieci w tematykę konfliktów zbrojnych. Materiały ilustracyjne:
http://mindprod.com/politics/iraqwarpix.html

Raduje_sie_serce

In a January 3rd interview with Bild, a German newspaper, Witold Waszczykowski, the foreign minister, condemned Poland’s previous centre-right government for pursuing a “left-wing” political agenda: “As if the world, in a Marxist fashion, were destined to evolve only in one direction—towards a new mix of cultures and races, a world of bicyclists and vegetarians.”

Source: The Economist

%d bloggers like this: