Skip navigation

Tag Archives: post in Polish

W kraju wojujących sumień coraz częściej wybawieniem okazuje się lekarz dentysta czy wręcz weterynarz. K. dostała tabletki na antykoncepcję awaryjną od lekarza swojej kotki. – Że niby wyszła za płot i się oddała jakiemuś bezdomnemu futrzakowi – opowiada. K. nie wiedziała dokładnie, co lekarz przepisał. Julita też skorzystała z tej drogi. – Kończyły mi się plastry i zależało mi na szybkiej wizycie, co było możliwe w mojej przychodni rodzinnej. Miałam 25 lat, ale w przychodni trafiłam na młodego ginekologa, który powiedział, że jestem za młoda, żeby wypisać mi antykoncepcję, i zaczął wypytywać, czy myślałam już o urodzeniu dziecka. Parę dni później podczas wizyty u weterynarza z psem opowiedziałam mu o zajściu w przychodni i on zaoferował pomoc. Plastry zostały wypisane na kotkę.

Źródło:
Agata Szczerbiak, “Lekarze sumienia”, Polityka, 4 kwietnia 2017

Teksty piosenek dla dzieci z portalu dla rodziców – piosenka dnia:

Raduje się serce, raduje się dusza,
Gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza.

Celem piosenki jest wprowadzenie dzieci w tematykę konfliktów zbrojnych. Materiały ilustracyjne:
http://mindprod.com/politics/iraqwarpix.html

Raduje_sie_serce

Stany Zjednoczone to pod wieloma względami kraj Trzeciego Świata. Najnowszy przykład: mamy rok 2015, a amerykańska policja właśnie się zorientowała, że aresztowanie dzieci będących ofiarami wykorzystywania seksualnego niekoniecznie jest najlepszym pomysłem. Niezrozumiała jest też logika, która doprowadziła postępowego szeryfa do takiego odkrywczego wniosku. W liście do pracowników użył argumentu, że dzieci nie mogą w żadnych okolicznościach świadomie wyrazić zgody na kontakty seksualne. Takie stwierdzenie (chociaż słuszne) w tym kontekście wydaje się sugerować, że gdyby mogły wyrazić taką zgodę, byłyby groźnymi przestępcami, których trzeba aresztować.

Źródła:
http://laist.com/2015/10/21/child_sex_trafficking.php
http://www.latimes.com/local/lanow/la-me-ln-sheriff-children-sex-trafficking-20151021-story.html

Pierwszy milion trzeba ukraść. Podobno autorem tego popularnego w Polsce hasła jest Jan Krzysztof Bielecki. Sformułowanie to wydaje się dobrze odzwierciedlać jeden z punktów przedstawionego dziś programu kandydatki Sojuszu Lewicy Duszpasterskiej na prezydenta Magdaleny Ogórek. Zamierza ona „znieść wszelkie ograniczenia prawne” i „znieść wszelką karalność wykroczeń gospodarczych przez pierwsze dwa lata działalności gospodarczej dla osób poniżej 25 roku życia”. Taki postulat naraża ją jednak na oskarżenia o ageism, czyli dyskryminację ze względu na wiek. Skoro zdaniem Magdaleny Ogórek takie prawo sprzyjałoby przedsiębiorczości i miałoby korzystny wpływ na gospodarkę, należy objąć nim również inne grupy wiekowe. Nieskrępowany wolny rynek w naturalny sposób wyeliminuje nieuczciwych przedsiębiorców, a obywatele szczególnie poszkodowani przez oszustów będą mogli wziąć sprawiedliwość w swoje ręce. Będzie to możliwe dzięki realizacji kolejnego punktu programu kandydatki, jakim jest rozwój i szkolenie klubów strzeleckich i myśliwskich.

Sprawa likwidacji studiów filozoficznych w Białymstoku z powodu ich “nierentowności” wywołała w Polsce ożywioną debatę na temat roli i perspektyw tego kierunku, a także całej humanistyki. W ostatnich miesiącach zaowocowała ona licznymi artykułami w prasie codziennej, tygodnikach i mediach elektronicznych, jak również listem otwartym polskich intelektualistów do minister nauki. W tym kontekście warto zacytować Johna Lachsa, profesora filozofii z Vanderbilt University, który w artykule zatytułowanym „Has Philosophy Lost Its Way?” (Philosophy Now, issue 99, Nov/Dec 2013, p. 30) pisze:

„Philosophy is always in crisis, and its death is frequently announced. Yet it is a survivor and tends to outlive its murderers and morticians.”

Dotychczas nie zdawałem sobie sprawy ze swojego ubóstwa. Od czego jednak mamy media opiniotwórcze, które należycie spełniają swoją misję uświadamiania czytelnikom ich miejsca w drabinie społecznej. Na przykład „Dziennik Gazeta Prawna” (nr 109 z 7 czerwca) w artykule „Szczęśliwy jak Polak” pisze, że kwota 2,5 tys. zł miesięcznie pozostająca do dyspozycji po odliczeniu stałych wydatków (w tym spłaty kredytów mieszkaniowych i samochodowych, czynszu i opłat za mieszkanie i media, a także wydatków na paliwo oraz żywność) pozwala ledwie na „przetrwanie”, a z pewnością nie umożliwia „życia na poziomie”. Skoro tak twierdzi redakcja gazety reklamującej się hasłem „patrzymy obiektywnie”, to muszę pogodzić się z obiektywnym faktem, że moja nadzieja na przetrwanie jest jedynie iluzją.

Wczoraj, wracając z pracy, postanowiłem wstąpić do Tesco celem zakupu mojego ulubionego środka piorącego, który akurat mi się skończył. Z zamiaru tego zrezygnowałem gdy okazało się, że mimo późnej pory musiałbym czekać w kolejce do kasy dobre kilkadziesiąt minut. Z jednej strony powinienem być wdzięczny miłościwie nam panującym za to, że uchronili mnie przed pogwałceniem prawa naturalnego praniem w dzień świąteczny. Z drugiej jednak strony przyczynili się oni do pogłębienia nadchodzącej katastrofy demograficznej – nietrudno wyobrazić sobie, ilu młodych Polaków mogłoby zostać poczętych ostatniej nocy, gdyby ich rodzice nie musieli stać o godzinie 23 w gigantycznych kolejkach. Politycy próbujący wprowadzić zakaz handlu obowiązujący co kilka dni będą mieli na sumieniu masy niepoczętych dusz i szybszy upadek Narodu.

Hipermarket Tesco, Łódź Widzew, godzina 23:05

Hipermarket Tesco, Łódź Widzew, godzina 23:05

Przeczytałem, że katechetka z łódzkiego gimnazjum zaprosiła dzieci na wycieczkę do Częstochowy, w programie której przewidziany był udział uczniów w egzorcyzmach. Jakkolwiek kuriozalnie to brzmi, po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że nie ma z czego się śmiać. Szkołę należy pochwalić za perspektywiczne myślenie o losie uczniów. Wygląda bowiem na to, że kariera egzorcysty lub konsultanta do spraw obrzędów będzie atrakcyjną ścieżką rozwoju dla polskiej młodzieży wchodzącej w dorosłość w dwudziestym pierwszym wieku. Tym bardziej, że większość innych zawodów będzie zautomatyzowana lub przeniesiona do Bangladeszu, a emerytury staną się pięknym wspomnieniem z życia przeszłych pokoleń.

Przeczytałem, że prof. Aleksander Nalaskowski oskarżył Fundację Nowoczesnej Edukacji “Spunk” o gwałcenie umysłów niewinnych gimnazjalistów, którzy zamiast rozmów o seksie woleliby pewnie czytać “Pana Tadeusza”. Wystarczy rzut oka na dowolnie wybrany fragment tego arcydzieła aby przekonać się, że nie ma dla współczesnego gimnazjalisty bardziej pasjonującej lektury. Jakaż inna książka pozwala w większym stopniu zidentyfikować się z bohaterami? Gdzie lepiej szukać odpowiedzi na pytania nurtujące młodzież w trudnym okresie dojrzewania? Czy jakikolwiek inny utwór pozostawi młodych czytelników z większym uczuciem niedosytu i silniej zachęci ich do sięgnięcia po kolejne tytuły?

„Już szereg jegrów w marszu na pokrzywę wkracza,
Gdy Konew ruszył cyngla i z paszczy garłacza
Tuzin kul rozsiekanych puszcza śród Moskali;
Sak puszcza drugi tuzin, jegry się zmięszali.”

Jestem pewien, że dzieła Mickiewicza są głównym tematem rozmów podczas imprez gimnazjalistów, nie tylko tych znanych profesorowi Nalaskowskiemu.

„Po placu, jako rybitwy nad wodą,
Zwija się kilku dońców i dragonów;
Ciekawsze głowy tylcem piki bodą,
Na bliższe karki sypią grad bizunów.
Kto wylazł naprzód jak żaba z bagniska,
Ze łbem się cofa i kark w tłumy wciska.”

Czy gotówka podarowana przez dusze czyśćcowe stanowi źródło przychodów objęte zakresem przedmiotowym ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych? A może przychód taki podlega opodatkowaniu podatkiem od spadków i darowizn lub nie podlega żadnemu opodatkowaniu jako „sprzeczny z prawami przyrody, ustawą, lub zasadami współżycia społecznego”?

To wcale nie żart, tylko poważny problem, który uświadomiła mi lektura fascynującego artykułu Jarosława Cieleckiego w najnowszym numerze „Miesięcznika Egzorcysta” (nr 3, listopad 2012, s. 28). Podtytuł pisma to „prawdziwe historie”, a przewodniczącym Rady Programowej jest prof. dr hab. Aleksander Posacki, wybitny znawca demonologii. Autor opisuje przypadek zmarłego 40 lat wcześniej księdza, który przychodził do klasztoru 30 razy, za każdym razem przynosząc pokaźne sumy. Postanowił on bowiem oddać sprzeniewierzone za życia pieniądze.

Nagłośnienie takich przypadków może się wiązać zarówno z zagrożeniami, jak i szansami dla polskich finansów publicznych. Jeśli nasi ustawodawcy zadbają o odpowiednie opodatkowanie takich źródeł przychodu (usuwając potencjalną lukę w prawie), a jedocześnie podejmą kroki mające na celu zachęcenie zmarłych do zwrotu kwot sprzeniewierzonych za życia, prawdziwa historia opisana w miesięczniku może okazać się kluczowa dla rozwiązania problemów finansowych Polaków. W czasach kryzysu nie możemy sobie pozwolić na zignorowanie takiej szansy na skok cywilizacyjny.

%d bloggers like this: